czwartek, 12 stycznia 2012

Pierwsze koty ...

... za płoty ... sutaszowe pierwsze kolczyki, ze szklanymi różowymi perłami, drobnicą Jablonex'u i wiśniową lawą; krzywulce, że aż strach, ale ... ja je lubię :o)


I pasują mi do broszki, którą kiedyś zrobiłam:


Mi się ten komplet podoba :o)

6 komentarze:

  1. Mnie też się bardzo podobają, a krzywizny dodają uroku i ekspresji (sama jestem teraz w trakcie swojej 1wszej pracy sutaszowej i też sobie to tak tłumaczę ;-) ) Przy kolejnych to już będzie tylko i wyłącznie prosto :-P Tak więc trzeba się cieszyć, póki można! :-D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Piękne! O to właśnie chodzi w hand made aby było niepowtarzalnie. Nigdzie na świecie nie ma drugich takich. I to jest wspaniałe! Podobają mi się. Uważam, że powinnaś nośić je z dumą.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Lostrisko, i noszę je z dumą! jak ja się puszę, kiedy je mam w uszach! paw wtedy przy mnie to wróbel, mówię Ci :o)))

    dziękuję Wam, dziewczyny :o) nowe sznurki i koraliki już kupiłam - będę pilnie ćwiczyła!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Pewnie, że ładne! Nikt nie mówił, że początki będą łatwe, ale te pierwsze najbardziej się ceni. Nawet drobne niedociągnięcia są urocze. Ja też swoje pierwsze bardzo lubię, bo włożyłam w pracę całe serce, następne wyszły lepiej i teraz planuję kolejne :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Śliczne i bardzo oryginalne! Świetne kolory - moje ulubione zestawienie. Oby tak dalej! Czekam na kolejne prace do podziwiania :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Prześliczne i w pięknych kolorach:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin